Lupus czy Batman

Dla ludzkości zajętej własnymi problemami, zapatrzonej w laptopy „wilk” jest dziś raczej synonimem jakiegoś ukrywającego sie głęboko w ostatnich gąszczach zwierzęcego outsidera lub pechowca na wydeptanym w zoo wybiegu.

Właśnie z racji tego, że zajmuję się tzw brandingiem moim „zboczeniem zawodowym” jest oglądanie wszelkich logo, neonów , znaków firmowych, czytanie nazw i napisow reklamowych na samochodach, na ulicy, wszędzie.Dziś jechałem za firmą ochroniarską „LUPUS”.Nazwa brzmi pięknie, do kultury i tradycji się odwołuje. Ciekaw jestem ile osob, z tych chcących skorzystać z usług firmy, wie ,że Lupus po łacinie znaczy wilk.Ale nawet jeśli wiedzą - to co z tego? Czy „wilk” jest wciąż dla nas symbolem zwierzęcia groźnego i przebiegłego, jak dla Indian Dakota czy nawet jeszcze Hubalczykow ,”leśnych” czy Powstańców Warszawskich, na ogół pochodzacych z ziemiańskich rodzin, z tradycją myśliwską zawieszoną na ścianach? Bycie wilkiem, żbikiem czy rysiem coś dla nich jeszcze oznaczało. Dzisiejsi Hubalczycy - prawda, „hubal” to też bardzo leśny pseudonim, więc dzisiejsi „predatorczycy” zakonspirowani w blokowiskach nazywaliby się raczej Batman, Neo albo Punisher by desygnaty ich cech budziły odpowiednią grozę i emocję. Dla ludzkości zajętej własnymi problemami, zapatrzonej w laptopy „wilk” jest dziś raczej synonimem jakiegoś ukrywającego sie głęboko w ostatnich gąszczach zwierzęcego outsidera lub pechowca na wydeptanym w zoo wybiegu. No chyba, że chodziło o myśl Hobbesa, że „homo homini lupus” a ochrona jest po to by się nie pozagryzali.;)
Trwa ładowanie komentarzy...