O autorze
Zawsze chciałem zajmować się projektowaniem graficznym i uprawiam ten zawód od dwudziestu lat. Projektuję znaki graficzne, okładki książek, identyfikacje wizualne, opakowania, plakaty. Dyplom obroniłem na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie w pracowni Macieja Urbańca, mistrza polskiej szkoły plakatu. W pierwszych latach po studiach wraz z przyjaciółmi prowadziłem małą galerię Z.O.O specjalizującą się w grafice i plakacie. Zabrakło nam chyba wytrwalości by przetrwać z tym ambitnym pomysłem wczesny kapitalizm. Potem, wiele lat w sieciowych agencjach reklamowych projektowałem kampanie reklamowe dla największych światowych marek. Założyłem też butik kreatywny Zaraz, w którym m.innymi wymyśliłem nazwę Orlen. Od 2001 jestem dyrektorem kreatywnym i współwłaścicielem Brandy Design, firmy zajmującej się tworzeniem wizerunków firm, marek i produktów czyli tzw.brandingiem. Od klilku lat prowadzę też na Wydziale Wzornictwa pracownię projektowania.

Ile jest warte logo Narodowego Banku ?

„Mogliście nie brać w tym udziału” - powie ktoś. Ale czy to jest jakiś argument? 
Czy przymus warunków zewnętrznych jest tu na coś dowodem? Był to na tyle prestiżowy przetarg, że zdecydowaliśmy się wykonać tę pracę, jak pozostałe 25 podmiotów i każdy z nich zrobił podobny rachunek. Panie profesorze Belka i Pan się na to zgadza? By minimum kilkadziesiąt osób (26 agencji ) podarowało Bankowi pracę wartości co najmniej 150 000 PLN. Czy to jest ok?

Chociaż jestem grafikiem będzie dziś o liczbach. Nie chcę ale muszę.
Wzięliśmy ( Brandy Design) ostatnio udział w przetargu publicznym na identyfikację NBP. Lista była oficjalnie przesłana do wszystkich uczestników, więc wszyscy wiedzą kto brał udział, a kto się nie załapał. Nie znam jeszcze wyników, więc jest szansa, 
że nie będę tym razem pomówiony przez niektórych co mniejdusznych dyskutantów 
o jakieś osobiste ukryte motywy, gdy napiszę, że praktyki instytucji państwowych 
w tej materii wołają o pomstę do nieba. Mimo pozorów równości podmiotów, 
zrobiono wszystko, co możliwe by zmienić ten przetarg w loterię i groteskę.
 Nie podejrzewam złej woli - raczej codzienna, banalna ignorancja i brak wyobraźni.



Oto pikantne szczegóły:
Nie dość, że dopuszczono 26 agencji ! 26! Jestem pełen zrozumienia dla tych, którzy uznali, że za duży tłok i podjęli decyzję o wycofaniu się. Nie dość, że każda z nich na trzech planszach ma przedstawić swoją koncepcję identyfikacji wizualnej w postaci prawie nie różniących się od siebie stron broszur z wykresami, gdzie do zorientowania się 
w jakości pomysłu wystarczyłaby jedna. Nie dość, że w jury na ponad dwadzieścia osób bankowców jest jeden profesjonalny grafik.To na koniec za logotyp NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO ( a de facto za fundamenty CI, które musiał każdy startujący 
w przetargu przemyśleć i zrobić) zamierza szczęśliwemu zwycięzcy zapłacić brutto 7000zł, bez gwarancji, że jego koncepcja będzie realizowana. Po odjęciu podatku i kosztów udziału w przetargu co zostaje? Policzmy: praca zespołu kilku osób - dajmy na to minimum 2 osoby przez 4 dni = 64 godziny razy 50 PLN za godzinę (nie ma takich stawek! - mechanik po zawodówce dostaje 60 PLN) daje 3200 PLN, wykonane wg standardów NBP plansze plus transport 1200 PLN, przygotowania KRS- ów i tony papierów, setki maili, zobowiązań itd, czasu uczestnictwa w debriefingu i kosztów przesyłek, licząc ryczałtem tylko 12 godzin - 600 PLN, dodajmy śmieszne i nieprofesjonalne 8 godzin analizy materiałów NBP - 400 PLN, mamy w sumie już 5400 PLN.
Gdy od wartości pierwszej nagrody w tym konkursie 7000 PLN odejmiemy podatek 19% zostaje 5690 PLN. 5690 minus 5400 daje 290 PLN !!!!! zarobku za dwa logotypy dla NBP wraz z pełnymi prawami autorskimi na cały świat. Wychodzi 145 złotych za jeden.
W majestacie prawa państwowa, bogata instytucja ( nie Muzeum Narodowe czy Zachęta dotowane
z Ministerstwa Dziedzictwa) tylko Narodowy Bank Polski korzystając
z monopolistycznej pozycji proponuje wycenę, która okrada twórców z ich pracy.

Wiem, że to są drobne kwoty przy byle dziurze w moście czy kawałku wiaduktu

i tym bardziej jest to oburzające. Bo, po tym jak Państwo traktuje swoich obywateli i swoich twórców poznaje się jego jakość. Chcemy być krajem cywilizowanym, nauczmy się cenić wartość pracy specjalistów. Przykład z ostatnich dni, ś.p. Jerzego Jarockiego, przy zachowaniu proporcji, jest kolejną kroplą w tej czarze goryczy. Wstyd mi za to Państwo, które dopuszcza, by tej klasy 83-letni twórca z trudem wiązał koniec z końcem i musiał pracować do ostatnich dni by przeżyć.
„Mogliście nie brać w tym udziału” - powie ktoś. Ale czy to jest jakiś argument? 

Czy przymus warunków zewnętrznych jest tu na coś dowodem? Był to na tyle prestiżowy przetarg, że zdecydowaliśmy się wykonać tę pracę jak pozostałe 25 podmiotów, i każdy z nich zrobił podobny rachunek. Panie profesorze Belka i Pan się na to zgadza? By minimum kilkadziesiąt osób (26 agencji ) podarowało Bankowi pracę wartości co najmniej 150 000 PLN. Każdy z tych podmiotów funkcjonuje na rynku, ma portfolio, dorobek - można wybrać, zawęzić kryteria, sprawić by praca pozostałych w przetargu firm i osób miała sens i wartość.Trzeba tylko mieć szacunek dla pracy innych.

http://trendland.com/the-price-of-branding-infographic/
A jaka jest realna rynkowa wartość nowego logo NBP. To trudno powiedzieć ale niech powyższa tabelka będzie jakąś podpowiedzią,
Trwa ładowanie komentarzy...